Darmowa dostawa od 200,00 zł

Fizjoterapia uroginekologiczna – co musisz wiedzieć o mięśniach dna miednicy, postawie i bliznach po porodzie

Fizjoterapia uroginekologiczna – co musisz wiedzieć o mięśniach dna miednicy, postawie i bliznach po porodzie

Fizjoterapia uroginekologiczna to dziedzina, która zajmuje się zdrowiem dna miednicy. A dokładniej, skupia się na profilaktyce oraz leczeniu dysfunkcji dna miednicy i układu moczowo-płciowego. Pomaga kobietom w każdym wieku, szczególnie tym po porodzie. Po porodzie ciało zmienia się na wielu poziomach jednocześnie. Mięśnie dna miednicy, które przez całą ciążę pracowały pod ogromnym ciśnieniem, mogą być osłabione. Są połączone z całym systemem: z oddechem, przeponą, postawą i blizną po cesarskim cięciu. Wpływają na bardzo konkretne rzeczy: komfort przy współżyciu, kontrolę pęcherza, sposób wypróżniania, a nawet na to, jak trzymasz ciało, niosąc dziecko. Kiedy coś w tym systemie szwankuje, ciało szuka kompromisów i często właśnie tam zaczyna się dyskomfort, który trudno jednoznacznie nazwać. W tym artykule przyjrzymy się temu, co naprawdę wpływa na zdrowie dna miednicy i jakie codzienne nawyki mogą zrobić dla Twojego ciała więcej, niż myślisz.

Za co odpowiadają mięśnie dna miednicy – i kiedy warto sięgnąć po pomoc?

Mięśnie dna miednicy to grupa mięśni rozpiętych jak hamak w dolnej części miednicy. Podtrzymują pęcherz, macicę i jelita, uczestniczą w praktycznie każdej czynności, którą wykonujesz: oddychaniu, chodzeniu, dźwiganiu, kaszlu, kichaniu, a nawet siedzeniu. Kiedy działają prawidłowo, ich praca jest niewidoczna. Kiedy zaczyna coś szwankować, dają znać na różne sposoby.

Fizjoterapia uroginekologiczna może pomóc między innymi w przypadku: nietrzymania moczu, bólu i dyskomfortu przy współżyciu, problemów z wypróżnianiem, uczucia ciężkości lub parcia w podbrzuszu, napięcia i bólu w okolicach krocza, a także przy pracy z blizną po porodzie naturalnym lub cesarskim cięciu. Co ważne, nie jest to dziedzina wyłącznie dla kobiet z poważnymi dolegliwościami. Fizjoterapia uroginekologiczna sprawdzi się równie dobrze jako profilaktyka: żeby zadbać o ciało po porodzie, zanim pojawią się problemy, i żeby lepiej rozumieć sygnały, które wysyła.

Dno miednicy to nie tylko „zaciskanie”

Zacznijmy od podstaw. Mięśnie dna miednicy mogą być osłabione, ale mogą też być nadmiernie napięte. I w obu przypadkach objaw bywa dokładnie taki sam: popuszczanie moczu przy kichaniu, kaszlu, śmiechu albo skoku. Dlatego bezmyślne zaciskanie nie zawsze pomaga. Czasem robi więcej szkody niż pożytku. Chodzi o coś innego: o jakość pracy mięśni. O to, czy potrafią się napiąć, ale też czy potrafią się rozluźnić. I czy robią to w odpowiednim momencie. To kwestia koordynacji i timingu.

Przykład: kichasz, skaczesz, podnosisz coś ciężkiego. W zdrowym wzorcu pojawia się szybkie, automatyczne napięcie dna miednicy. U wielu kobiet tego napięcia nie ma albo jest spóźnione. Może pojawić się też odwrotna sytuacja: mięśnie są cały czas napięte, przeciążone, zmęczone. Nie mają już rezerwy, żeby zareagować kiedy naprawdę trzeba. Efekt? Identyczny. Dno miednicy nie działa w izolacji. Jest połączone z oddechem, przeponą, brzuchem i postawą ciała. I dopiero kiedy te elementy zaczną ze sobą współpracować, ciało ma szansę naprawdę wrócić do dobrej funkcji.

 miesnie-dna-miednicy-kobiety

Nietrzymanie moczu – to nie jest tylko problem „starszych pań”

Szacuje się, że nawet co trzecia kobieta ma z tym problem na jakimś etapie życia – po ciąży i porodzie, ale też aktywne kobiety, które dużo ćwiczą, i te, które nigdy nie rodziły. Przyczyny bywają bardzo różne: osłabienie po porodzie, ale też przewlekłe napięcie, zła pozycja przy toalecie, nawyk wciągania brzucha przez cały dzień. Dlatego samo wzmacnianie często nie wystarczy. Czasem większą robotę zrobi nauka rozluźnienia, praca z oddechem i poprawa codziennych nawyków: w toalecie, w treningu, w tym, jak trzymasz ciało przez cały dzień.

Czy wciągasz brzuch przez cały dzień?

Wiele kobiet robi to zupełnie nieświadomie. Z przyzwyczajenia, dla wyglądu, bo tak nauczyły się funkcjonować. „Nie garb się, wciągnij brzuch, pierś do przodu” – te komunikaty wiele z nas słyszało od dziecka i część z nas nosi je w ciele do dziś. Problem nie polega na tym, że brzuch się chwilowo napina. Problem pojawia się wtedy, kiedy jest napięty cały czas. Brzuch, przepona i mięśnie dna miednicy to jeden system. Na wdechu powinny mieć przestrzeń do ruchu – brzuch delikatnie się rozszerza, przepona schodzi w dół, dno miednicy się rozluźnia. Na wydechu wszystko wraca. I tak setki razy dziennie.

Jeśli cały czas trzymasz brzuch wciągnięty i napięty, blokujesz ten ruch. Oddech robi się płytszy. Przepona ma mniej przestrzeni. A mięśnie dna miednicy bardzo często zostają w napięciu – bez Twojej świadomości. Stąd mogą się brać: uczucie napięcia w kroczu, dyskomfort, ból przy współżyciu, problemy z pęcherzem albo z wypróżnianiem. Nie chodzi o to, żeby przestać dbać o sylwetkę. Chodzi o to, żeby ciało miało wybór, żeby brzuch umiał się napiąć, kiedy trzeba, i żeby umiał odpuścić. To często jest pierwszy krok, od którego zaczyna się praca z fizjoterapeutką.

Postawa ciała po porodzie – schematy, które dokładają napięcia

Po ciąży i porodzie ciało nie wraca do wcześniejszego funkcjonowania z dnia na dzień. Przez wiele miesięcy adaptowało się do rosnącego brzucha i zmieniającego się środka ciężkości, dlatego niektóre wzorce postawy i ruchu mogą utrzymywać się jeszcze długo po narodzinach dziecka. Biodra wysuwają się do przodu, barki się zaokrąglają, a do tego dochodzi codzienność: karmienie, noszenie malucha (często po tej samej stronie) i częste pochylanie się. Z czasem mogą pojawić się dolegliwości, które pozornie nie mają ze sobą związku: ból pleców, uczucie ciężkości w podbrzuszu, napięcie mięśni dna miednicy czy ciągnięcie w pachwinie. Warto więc od czasu do czasu przyjrzeć się swoim codziennym nawykom. Czy podczas stania ciężar ciała rozkłada się równomiernie? Czy siedząc nie wysuwasz głowy do przodu? Czy barki mogą opaść nieco niżej? Takie drobne zmiany często przynoszą większą ulgę, niż mogłoby się wydawać.

noszenie dziecka na ramieniu po porodzie

Blizna po porodzie – to nie tylko ślad na skórze

To temat, o którym nadal mówi się zdecydowanie za mało. Blizna po nacięciu krocza albo po pęknięciu to miejsce, które pracuje bezpośrednio podczas współżycia. Jeśli jest napięta, bolesna przy dotyku albo mało ruchoma, ciało zaczyna się bronić. Pojawia się dyskomfort, ból przy penetracji albo odruchowe zaciskanie mięśni. I wiele kobiet mówi wtedy: „wszystko się zagoiło, a dalej boli”. Bo zagojenie to tylko etap zamknięcia rany. Rana się zrosła, ale to nie znaczy, że tkanki są elastyczne i dobrze przesuwają się względem siebie. Dlatego to, że blizna wygląda dobrze, nie zawsze znaczy, że dobrze działa.

A co z blizną po cesarskim cięciu?

Tu wiele kobiet myśli: „to przecież na brzuchu, nie ma związku z dnem miednicy”. Ma, ponieważ blizna po CC wpływa na napięcie powłok brzusznych, ruchomość tkanek i pracę przepony, a przez to również na dno miednicy. Jeśli okolica blizny jest sztywna, ciągnie albo ogranicza ruch, ciało kompensuje to gdzie indziej. Bardzo często właśnie w mięśniach dna miednicy. Efekt? Napięcie, dyskomfort, trudność w rozluźnieniu – także podczas seksu.

Dobra wiadomość: z blizną można pracować – manualnie, przez ruch, przez oddech. I bardzo często, kiedy poprawia się jej jakość, poprawia się też komfort ciała i współżycia. Jeśli czujesz, że ta okolica wciąż ciągnie lub boli, to dobry powód, żeby skonsultować się ze specjalistką.

 blizna-po-cesarskim-cieciu

Zaparcia po porodzie – częsty problem, o którym się nie mówi

Zaparcia to jedna z tych dolegliwości, z którymi wiele kobiet mierzy się po porodzie, choć rzadko mówi się o nich głośno. Ich przyczyny często są bardzo prozaiczne. W natłoku nowych obowiązków łatwo zapomnieć o regularnym piciu wody, odwlekać wizytę w toalecie czy nie zwracać uwagi na sygnały wysyłane przez organizm. Dodatkowo po porodzie mięśnie dna miednicy mogą pozostawać nadmiernie napięte, co również nie sprzyja swobodnemu wypróżnianiu. Jeśli te mięśnie są spięte, wypróżnianie staje się trudniejsze. I wtedy wiele kobiet zaczyna mocniej przeć – a to zwykle tylko dokłada problem.

Co naprawdę pomaga?

  • Nawodnienie – podstawa, której często brakuje przy karmieniu i intensywnej opiece nad niemowlęciem
  • Reagowanie na sygnał z ciała – nie odkładaj wizyty w toalecie, kiedy pojawia się potrzeba
  • Wygodna pozycja – całe stopy oparte na podłodze (albo na małym podnóżku), cały pośladek na desce. 
  • Spokojny wydech zamiast parcia – długi wydech ustami. Przy wypróżnianiu możesz delikatnie poruszać miednicą albo wydłużyć wydech dźwiękiem

Takie codzienne nawyki mogą bardzo wspierać ciało i pomagać mu wracać do naturalnego funkcjonowania.

Jak korzystać z toalety – i dlaczego to ma znaczenie

Skoro już jesteśmy przy toalecie: sposób, w jaki z niej korzystasz, ma dużo większe znaczenie dla dna miednicy, niż się wydaje.

Po pierwsze – pozycja.
Warto usiąść na toalecie stabilnie, opierając ciężar ciała na całej desce. Taka pozycja sprzyja rozluźnieniu mięśni i ułatwia swobodne opróżnianie pęcherza. Gdy siedzimy jedynie na brzegu lub pozostajemy w lekkim półprzysiadzie, mięśnie muszą cały czas pracować, aby utrzymać równowagę, co może utrudniać oddawanie moczu.

Po drugie – ustawienie stóp.
Dobrze, aby całe stopy spoczywały na podłodze. Stabilne podparcie pomaga rozluźnić nie tylko nogi, ale również okolice miednicy. Jeśli siedzisko jest zbyt wysokie, pomocny może okazać się niewielki podnóżek.

Po trzecie – bez pośpiechu i bez parcia.
Choć czasem pojawia się pokusa, by „pomóc” organizmowi, znacznie lepiej pozwolić pęcherzowi opróżniać się naturalnie. Pomocny może być spokojny wdech przez nos i długi, swobodny wydech przez usta. Taki oddech sprzyja rozluźnieniu mięśni dna miednicy i ułatwia całemu ciału wykonanie swojej pracy.

Jeśli zastanawiasz się, czy to naprawdę ma takie znaczenie – pomyśl o skali. Przy 8-godzinnym dniu pracy i 2–3 wizytach w toalecie, to ponad 700 powtórzeń w skali roku.

Mięśnie dna miednicy mają realny wpływ na codzienny komfort i warto zadbać o ich świadome funkcjonowanie. Nie przez ślepe zaciskanie, ale przez pracę z oddechem, postawą i codziennymi nawykami. Fizjoterapia uroginekologiczna to nie tylko rehabilitacja po trudnym porodzie, to też profilaktyka i powrót do dobrego kontaktu z własnym ciałem. Kiedy potrzeba, warto po nią sięgnąć.

pixel